Miejsce - Uniwersytet.
Czas - Dziewiąta pięćdziesiąt.
Nagroda - Wywiad z rektorem.
Proszę państwa, zawodniczki szykują się do wyścigu. Już tylko sekundy dzielą nas od wielkiego startu. Forma pań zachwyca i mimo, że wyglądają niepozornie, są już zaprawione w bojach. To na prawdę groźne rywalki, a ich poziom jest tak wyrównany, że trudno przewidzieć która wygra. Szykuje się emocjonujące widowisko. Sekundant właśnie zaczął odliczać czas.
Trzy
Dwa
Jeden
Zero
Staaart!!!
I proszę państwa pognały! Pierwsza prosta należy do Gepardzicy! Rewelacyjna kondycja, co za forma! Ale oto pojawiły się przeszkody. Skok przez płotki, a raczej krzesła. W tym etapie zdecydowaną przewagę ma Lucyferzyca. Nie ma się czemu dziwić, w końcu jest to doświadczona zawodniczka, która doskonale wie jak radzić sobie w takich sytuacjach. Mimo to młodsza konkurentka już depcze jej po piętach. Jeszcze nic nie jest przesądzone, bo przed nami kolejna runda. Slalom gigant między rozstawionymi niczym pachołki pracownikami naukowymi. Panie wybrały różne trasy. Starsza zaczęła z lewej licząc, że łatwiej będzie jej przecisnąć się między drobnymi paniami profesor. Młodsza od prawej mając nadzieję, że swoim urokiem osobistym doprowadzi profesorów do rozstąpienia się przed nią niczym wody Morza Czerwonego przed Mojżeszem. Na prawdę trudno ocenić, kto wygra.
Panie przeciskają się w kierunku rektora w równym tempie. Przed nimi ostatnia prosta. Tylko chwile dzielą je od upragnionego wywiadu. Ale czy zdążą? Rektor jest już prawie przy drzwiach swojego gabinetu. Zawodniczki muszą dołożyć wszelkich starań, żeby dotrzeć na czas. Proszę państwa to nie jest łatwe, bo głowa uniwersytetu już wyciąga rękę, już dotyka klamki, już ją naciska... Drzwi otwierają się powoli i prawa noga rektora przestępuje próg, pociągając za sobą resztę masywnego cielska jej właściciela. Szef uczelni wtacza się do pokoju ubrany w odświętną togę i przekręca cały swój korpus, żeby zamknąć za sobą wrota najważniejszego pokoju w tym budynku. Nasze zawodniczki dobijają do mety niemalże równocześnie, próbując wcisnąć swoje mikrofony między szparę w jeszcze nie domkniętych całkowicie drzwiach. Jednakże rektor okazuje się szybszy i wprawnym ruchem zatrzaskuje wrota tuż przed zgrabnymi nosami naszych zawodniczek.
Nieeee !!!!! Proszę państwa, cóż za druzgocąca porażka! A przecież tak niewiele brakowało!. Co za niepowetowana strata dla polskiego dziennikarstwa.
Ale nie. Proszę państwa, oto wiadomość z ostatniej chwili. Będzie dogrywka. Jeszcze nic straconego. O terminie i miejscu będziemy państwa informować na bieżąco. Ja tymczasem dziękuję za uwagę i oddaję głos do studia.
Czas - Dziewiąta pięćdziesiąt.
Nagroda - Wywiad z rektorem.
Proszę państwa, zawodniczki szykują się do wyścigu. Już tylko sekundy dzielą nas od wielkiego startu. Forma pań zachwyca i mimo, że wyglądają niepozornie, są już zaprawione w bojach. To na prawdę groźne rywalki, a ich poziom jest tak wyrównany, że trudno przewidzieć która wygra. Szykuje się emocjonujące widowisko. Sekundant właśnie zaczął odliczać czas.
Trzy
Dwa
Jeden
Zero
Staaart!!!
I proszę państwa pognały! Pierwsza prosta należy do Gepardzicy! Rewelacyjna kondycja, co za forma! Ale oto pojawiły się przeszkody. Skok przez płotki, a raczej krzesła. W tym etapie zdecydowaną przewagę ma Lucyferzyca. Nie ma się czemu dziwić, w końcu jest to doświadczona zawodniczka, która doskonale wie jak radzić sobie w takich sytuacjach. Mimo to młodsza konkurentka już depcze jej po piętach. Jeszcze nic nie jest przesądzone, bo przed nami kolejna runda. Slalom gigant między rozstawionymi niczym pachołki pracownikami naukowymi. Panie wybrały różne trasy. Starsza zaczęła z lewej licząc, że łatwiej będzie jej przecisnąć się między drobnymi paniami profesor. Młodsza od prawej mając nadzieję, że swoim urokiem osobistym doprowadzi profesorów do rozstąpienia się przed nią niczym wody Morza Czerwonego przed Mojżeszem. Na prawdę trudno ocenić, kto wygra.
Panie przeciskają się w kierunku rektora w równym tempie. Przed nimi ostatnia prosta. Tylko chwile dzielą je od upragnionego wywiadu. Ale czy zdążą? Rektor jest już prawie przy drzwiach swojego gabinetu. Zawodniczki muszą dołożyć wszelkich starań, żeby dotrzeć na czas. Proszę państwa to nie jest łatwe, bo głowa uniwersytetu już wyciąga rękę, już dotyka klamki, już ją naciska... Drzwi otwierają się powoli i prawa noga rektora przestępuje próg, pociągając za sobą resztę masywnego cielska jej właściciela. Szef uczelni wtacza się do pokoju ubrany w odświętną togę i przekręca cały swój korpus, żeby zamknąć za sobą wrota najważniejszego pokoju w tym budynku. Nasze zawodniczki dobijają do mety niemalże równocześnie, próbując wcisnąć swoje mikrofony między szparę w jeszcze nie domkniętych całkowicie drzwiach. Jednakże rektor okazuje się szybszy i wprawnym ruchem zatrzaskuje wrota tuż przed zgrabnymi nosami naszych zawodniczek.
Nieeee !!!!! Proszę państwa, cóż za druzgocąca porażka! A przecież tak niewiele brakowało!. Co za niepowetowana strata dla polskiego dziennikarstwa.
Ale nie. Proszę państwa, oto wiadomość z ostatniej chwili. Będzie dogrywka. Jeszcze nic straconego. O terminie i miejscu będziemy państwa informować na bieżąco. Ja tymczasem dziękuję za uwagę i oddaję głos do studia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz