czwartek, 26 kwietnia 2012

Hierarchia w radiu.

- Wypadałoby tam pójść. - pomyślałam. - Tylko jakoś tak dyplomatycznie, żeby nikt nie zobaczył, że się spóźniłam.
Plik:Bucyrus Erie Dragline.jpg
Koparka zgarniakowa
No i poszłam. Siadłam pod ścianą, dokładnie na przeciwko naczelnego.
- O! Jest nowa pani stażystka! - zawołał a cały plan wejścia niezauważoną legł w gruzach. Moje policzki oblał krwistoczerwony rumieniec. W takim makijażu wysiedziałam do końca zebrania, wyglądając jak ruska przekupka na targu.
Po zakończeniu rozmów na szczycie reporterzy rozpierzchli się po mieście w poszukiwaniu tematów, a dziennikarze informacyjni zasiedli przed komputery, by szukać w internecie ciekawych newsów. Na placu boju zostałam ja i dwójka praktykantów. Zagadnęłam ich nieśmiało na temat tego kim są i co tu robią, a właściwie dlaczego nic nie robią.
- Powiem ci co nieco o hierarchii w radiu.- odezwała się praktykantka, która na pierwszy rzut oka wydała mi się bardziej przebojowa niż jej kolega. - Na górze jest naczelny i prezes. Są tu najważniejsi, a właściwie to tylko im się tak wydaje, bo radiowcy i tak robią wszystko po swojemu. Potem są kierownicy redakcji. Zaraz po nich dziennikarze vel stare wygi. Tacy, co mają doświadczenie i własne programy. Dalej są ludzie z mniejszym doświadczeniem, ale mający stałe zatrudnienie. Po nich są współpracownicy. Ci naganiają się najbardziej. Chcą się pokazać z jak najlepszej strony, bo marzą żeby zostać tu na stałe. Potem długo, długo nic i jesteście wy, stażyści. Jeśli się mocno postaracie, to po zakończeniu stażu wskoczycie w buty współpracowników. Jeśli nie, to przynajmniej nałapiecie doświadczenia. Po was jest znowu czarna dziura, a na jej końcu jesteśmy my, praktykanci. - moja rozmówczyni zakończyła swoje rozważania pozostawiając mnie z buzią imitującą koparkę zgarniakową, z opuszczonym na dół zgarniakiem. Dla niewtajemniczonych zgarniak to ta duża łycha, którą nabiera się gruz, ziemię, czy co tam jeszcze. Mówiąc kolokwialnie po prostu kopara mi opadła. 
- W co ja się wpakowałam? - pomyślałam przerażona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz