Kierując się zasadą, "co cię nie zabije, to cię wzmocni", otrząsnęłam się i... usiadłam na dobrze znanym mi od wczoraj krześle. Po jakimś czasie zjawił się Romek.- Chcesz sobie trochę poćwiczyć montowanie? - zapytał.
- To, kim ja właściwie jestem? Dziennikarzem, czy monterem? - pomyślałam rozdrażniona.
- Może być. - odparłam bez entuzjazmu.
Zastanawiałam się, co też mi da do zmontowania mój przełożony. Meble, rusztowania, a może rurociągi? Gdybym jeszcze się na tym znała... Pięć lat studiów poszło na marne. Trzeba się było uczyć fachu zamiast siedzieć w paragrafach. Przynajmniej teraz skorzystałabym na tym.
- Siadaj, zaraz uruchomię ci komputer - powiedział.
- Tylko, po co? Mam sobie poczytać o tym w internecie zanim przystąpię do pracy? - pomyślałam i posłusznie usiadłam we wskazanym miejscu. Popatrzyłam na ekran i widniejący na nim zielony wykres. Na pierwszy rzut oka przypominało to takie urządzenie z monitorem, do którego podłącza się chorego w szpitalu. Ono tak pipczy, a wykres cały czas się przesuwa. Czasem linia na monitorze robi się całkiem prosta i to oznacza, ze pacjent zmarł.
Zastanawiałam się, co też mi da do zmontowania mój przełożony. Meble, rusztowania, a może rurociągi? Gdybym jeszcze się na tym znała... Pięć lat studiów poszło na marne. Trzeba się było uczyć fachu zamiast siedzieć w paragrafach. Przynajmniej teraz skorzystałabym na tym.
- Siadaj, zaraz uruchomię ci komputer - powiedział.
- Tylko, po co? Mam sobie poczytać o tym w internecie zanim przystąpię do pracy? - pomyślałam i posłusznie usiadłam we wskazanym miejscu. Popatrzyłam na ekran i widniejący na nim zielony wykres. Na pierwszy rzut oka przypominało to takie urządzenie z monitorem, do którego podłącza się chorego w szpitalu. Ono tak pipczy, a wykres cały czas się przesuwa. Czasem linia na monitorze robi się całkiem prosta i to oznacza, ze pacjent zmarł.
Osoba podłączona do redakcyjnego komputera żyła i miała się całkiem dobrze, bo krzywa skakała jak szalona i daleko jej było do linii prostej. No dobra, ale co to miało wspólnego z zawodem dziennikarza, a tym bardziej z fachem montera? Zbaranieć można w tym radiu.
- Załóż słuchawki. - rozkazał mój starszy stażem, doświadczeniem i wiekiem kolega.
- No ładnie. Praca w hałasie. Czy to nie jest szkodliwe dla zdrowia? - zastanawiałam się nakładając ogromne nauszniki. W tym momencie do moich uszu dobiegł dźwięk kobiecego głosu.
- Załóż słuchawki. - rozkazał mój starszy stażem, doświadczeniem i wiekiem kolega.
- No ładnie. Praca w hałasie. Czy to nie jest szkodliwe dla zdrowia? - zastanawiałam się nakładając ogromne nauszniki. W tym momencie do moich uszu dobiegł dźwięk kobiecego głosu.
- ...eee... w tym roku ...mmm..., wypadków było dużo mniej niż w poprzednim ...yyyy..., jesteśmy zadowoleni z tego ...yyyy..., gdyż ...mlask... nasza akcja przyniosła przyniosła rezultaty.... - usłyszałam w słuchawkach.
- Musisz powycinać wszystkie eee, yyy, przerwy i tak dalej, żeby wypowiedź tej policjantki brzmiała płynnie. Na klawiaturze masz przyciski. Enterem stopujesz linię biegnącą po wykresie, myszką przesuwasz. - wytłumaczył i gdzieś sobie poszedł.
Zabrałam się do roboty. Mniej więcej po pół godzinie moje dzieło było gotowe.
- Musisz powycinać wszystkie eee, yyy, przerwy i tak dalej, żeby wypowiedź tej policjantki brzmiała płynnie. Na klawiaturze masz przyciski. Enterem stopujesz linię biegnącą po wykresie, myszką przesuwasz. - wytłumaczył i gdzieś sobie poszedł.
Zabrałam się do roboty. Mniej więcej po pół godzinie moje dzieło było gotowe.
- ...tym rok dków było dużo mniej niż w poprzedni, steśmy zadowoleni z te, dyż asza akcja przyniosła ła rezultaty... - mówiła policjantka po przeróbce.


