środa, 4 lipca 2012

Studencie, nie idź tą drogą!

 - Dorwiemy panią kanclerz i ją przepytamy. - rzuciła Dagma, kiedy znalazłyśmy się na auli.
- Dlaczego akurat ją? A  właściwie, to co robi taki uczelniany kanclerz? - zapytałam, licząc się z tym, że za chwilę mogę zostać kolejny raz opierniczona za zadawanie głupich (w przekonaniu mojej koleżanki) pytań.
- W sumie to nie wiem. Zarządza administracją, czy coś... - odparła.
- Wreszcie i ty czegoś nie wiesz. - pomyślałam z przekąsem i głośno dodałam - No to chodźmy zdybać tą uczelnianą Angelę Merkel.
Angela zajęta rozmową z jakimiś ważniakami, kazała nam czekać na siebie w hallu głównym. No cóż, pan karze, sługa musi. Ta przynajmniej nie zamknęła nam drzwi przed nosem.
Kierując się na miejsce umówionego spotkania, dorwałyśmy po drodze kilkoro ubranych na czarno-biało ludzi i zakładając, że są studentami przepytałyśmy ich na okoliczność nadchodzącego roku akademickiego.
- Nudy - oznajmiła Dagma odsłuchując nagrane wypowiedzi. - Każdy gada, że studia dają im znakomite perspektywy na przyszłość, otwierają wiele możliwości, a po ich skończeniu wszyscy liczą na znalezienie dobrej pracy. Kto im takich bzdur naopowiadał? - wyznała szczerze zaskoczona. - Ktoś powinien ich wreszcie oświecić. Niech się frajerzy nie łudzą, że czeka ich świetlana przyszłość.
- Ty to potrafisz optymistycznie patrzeć na życie. - skwitowałam jej wypowiedź. Całe szczęście nie zdążyła zripostować, bo właśnie zjawiła się gotowa do rozmowy pani kanclerz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz