Zauważyłam, że kiedy jeździłam na wspólne nagrania z nadpobudliwą koleżanką po fachu, mój język zachowywał jak przechadzająca się po czerwonym dywanie gwiazda filmowa . Stale chciał być na wierzchu i non stop wystawał na zewnątrz buzi tak, żeby go wszyscy dokładnie widzieli. Reagował tak w sytuacjach, kiedy miałyśmy niewiele czasu i urchamiałyśymy w nogach piąty bieg, żeby zdążyć na czas z nagraniem. A że niemal zawsze czasu nam brakowało, toteż jęzor non stop dydndał na wierzchu obijając się o brodę, którą przy tym obficie ślinił sprawiając, że moja twarz często przypominała mordę wściekłego buldoga szykującego się do ataku. Czasem zęby hamowały nieco zapędy jęzora i przygryzając go w trakie większych podskoków, zmuszały niesforny organ do ponownego schowania się w głąb paszczy. Niestety nie na długo, bo po chwili znów wyłaził oznajmiając wszystkim, że to on jest tutaj gwiazdą.
![]() |
| http://swiat-obrazkow.pl/ |
Często widziałam zniesmaczone spojrzenia mijanych po drodze ludzi, którzy postrzegali mnie jako pałającą żądzą zemsty, skrzywdzoną narzeczoną, która biegnie ukarać swojego oprawcę, tocząc przy tym hektolitry piany z ust. Nie miałam jednak czasu się tym przejmować, bo byłam zbyt zafrapowana próbą dogonienia uciekającej koleżanki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz